Nagrobki z Siedlc są trwałe i piękne

Gdy byłem mały, pojechałem z rodzicami na pogrzeb wujka, którego nigdy nie poznałem. Było mi przykro, że odszedł, ale ceremonia była tak cudowna, że wiedziałem, iż jego pamięć została godnie uczczona. Tak myślałem w kościele, ale dopiero na cmentarzu zrozumiałem, jak ważny on był dla rodziny. Nagrobek, który został postawiony na grobie wujka był tak cudowny, że nie mogłem oderwać od niego oczu. Tata wyjaśnił mi, że to dzieło mistrzów z Siedlc. Wtedy zrozumiałem, że moim życiowym powołaniem jest zostać rzeźbiarzem.

W Siedlcach nagrobki robią mistrzowie kamieniarstwa

nagrobki z SiedlcDziś studiuję na akademii sztuk pięknych, ale chociaż latami badałem prace największych mistrzów, kiedy myślę o rzeźbie idealnej, godnej bogów, mam przed oczyma jedynie nagrobki z Siedlc. Często, gdy leżę w nocy w łóżku i rozmyślam, przypominam sobie, jak poprowadzone zostały linie wytyczające granice nagrobka, który widziałem na pogrzebie wujka. Nie mogę pojąć, jak coś takiego mogło zostać wykonane ludzką ręką. Kiedy skończę studia, chciałbym pojechać do Siedlc by poznać tamtejszych mistrzów kamieniarstwa. Uważam, że tworzą oni doskonałe dzieła sztuki i pragnę im dorównać. To moje największe marzenie i każdego dnia wiele godzin ćwiczę, by być taki jak oni. Często się uśmiecham, gdy widzę swoje postępy i wiem, ze któregoś dnia osiągnę tak wysoki poziom. Jestem przekonany, że mój świętej pamięci wujek byłby szczęśliwy, gdyby mógł zobaczyć, ze został tak godnie pochowany. Ja też chciałbym, by na moim grobie postawiono kiedyś takie dzieło sztuki. Na szczęście moja rodzina od pokoleń zamawia nagrobki z Siedlc u tych samych rzemieślników. To ludzie, którzy przekazują sobie wiedzę z pokolenia na pokolenie i jak nikt inny znają się na kamieniarskim fachu. Kto wie? Może kiedyś pozwolą mi dołączyć do swojej firmy. Ja też chciałbym przekazywać tak cudowne umiejętności moim dzieciom. Wiem, że też będą pod wrażeniem tych rzeźb.

Gdy skończyłem studia moje umiejętności bardzo wzrosły. Byłem najlepszym studentem na roku i odważyłem się pojechać do Siedl, by prosić tamtejszych mistrzów kamieniarstwa, by przyjęli mnie na termin. Okazało się, że ostatni z rodu kamieniarzy nie miał potomka, dlatego uciszył się na moją prośbę i przekaże mi wszystkie woje umiejętności. Wiem, że go nie zawiodę, każdego dnia poznaję techniki, o których nie śniło się moim profesorom. Wiem, że niedługo będę gotów tworzyć największe arcydzieła.