Nowy rzutnik do biura

U nas w pracy szykuje się cała seria szkoleń związanych z wprowadzeniem nowych przepisów. Ponieważ jestem odpowiedzialna za organizację sali konferencyjnej, to do mnie zgłoszono się, bym sprawdziła czy wszystkie potrzebne do szkolenia sprzęty są przygotowane. Dostałam całą listę rzeczy, które powinny być działające. Czeka mnie dzień szukania i sprawdzania. A także planowania. Budżet nie jest najmniejszy, ale do oszałamiających też nie należy.

Lepiej zrobić przegląd

przegląd projektorówCały dzień sprawdzałam i robiłam listę zakupów. Notesy, długopisy i inne materiały biurowe, które przydać się mogą na szkoleniu. Dodatkowo trzeba kupić nowy rzutnik. Będę musiała poradzić się informatyków i zrobić z nimi przegląd projektorów. Obecnie używany jest już niezdatny do pracy, a z tego co wiem, szkoleniowcy będą chcieli wyświetlać slajdy podczas zajęć. Poszłam więc do działu informatycznego i tak, z kilkoma informatykami, którzy do tej pory obsługiwali stary projektor. Było tego tyle, że trudno się było zdecydować. W tym czasie między informatykami wywiązała się rozmowa, dotycząca starego rzutnika. Jeden pytał drugiego, co właściwie ze starym jest nie tak. Żaden z nich nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Ponieważ szkolenia zaczynają się dopiero w przyszłym miesiącu, postanowili oni wysłać stary do naprawy. Momentalnie znaleźli firmę, która wykonuje przegląd projektorów i zanieśli rzutnik do naprawy. Super. Dzięki temu mój budżet, który został mi przyznany na organizację szkoleń się zwiększył. Będę mogła dokupić parę gadżetów, które pomogą w czasie szkoleń. Po kilku dniach w sali konferencyjnej pojawił się nowy-stary rzutnik. Ledwo go poznałam. Dosyć, że naprawiony, to jeszcze wyczyszczony jak nigdy. Informatycy od rana krzątali się, by go zamontować pod sufitem. Sprawdzali, czy wszystko jest prawidłowo skonfigurowane i czy działa. 

Wszystko czeka przygotowane do szkoleń. Budżet nie został ani o złotówkę nadszarpnięty. Co więcej, dzięki zrobionemu przeglądowi projektora, mogłam pozwolić sobie na szaleństwo. Kupiłam kilka gadżetów, które nie należą do niezbędnych, ale umiliły wszystkim godziny nauki. Szef był zadowolony. Słyszałam też, jak prowadzący szkolenie rozmawiali między sobą, że tak dobrej organizacji jeszcze nigdzie nie widzieli. To bardzo miłe i budujące. Może częściej firma powinna nas wszystkich szkolić?