Tłumaczenie symultaniczne dla oddziału wojskowego

Wspólne ćwiczenia z kolegami z całego świata były czymś, na co czekaliśmy całymi miesiącami. Możliwość dzielenia doświadczeń z oddziałami z innego kraju i wymiany najróżniejszych historii była czystą przyjemnością, choć często zdarzały się zgrzyty w postaci nieznajomości języka do komunikacji. Z kolegami z Afryki Południowej było podobnie, gdyż ich poziom angielskiego może i był na tyle wysoki by jakoś się porozumiewać, aczkolwiek w polu nie byli oni w stanie komunikować się sprawnie.

Wojskowy tłumacz symultaniczny

tłumaczenia symultaniczneBraki w znajomości języków koledzy zastąpili innym rozwiązaniem, a mianowicie mieli oni w oddziale specjalistę, jakiego nie spodziewaliśmy się spotkać w jakiejkolwiek formacji wojskowej. Specjalista owy wykonywał tłumaczenia symultaniczne w trakcie działań, na bieżąco tłumacząc rozkazy i meldunki ze słuchu, oraz przekazując je w taki sposób, jakby sam je nadawał. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem, bo jego umiejętności były naprawdę imponujące. Do tłumaczenia podczas manewrów potrzeba było nielichej podzielności uwagi, dobrego słuchu i koncentracji, i były to cechy które kolega posiadał w hurtowych ilościach, ani razu nie łamiąc zdania nawet podczas akcji. Dzięki niemu byliśmy w stanie porozumiewać się z kolegami sprawnie i bezproblemowo, bo umiejętności tłumacza obejmowały też przekładanie kontekstu zdania i fachowe oznaczenia, które nie zawsze w obu językach brzmiały tak samo, oraz były tak samo ujęte. Tak ogromny talent zapewniłby koledze świetną posadę w cywilu, a pracodawcy pewnie sami zgłaszaliby mu oferty, aczkolwiek kolegę zawsze fascynowała służba wojskowa, więc połączył pasję z talentem, działając jako tłumacz dla swojego oddziału i jednostki, jeśli była taka potrzeba. Jak sam opowiadał, zajmował się nie tylko pracą polową, ale również zdarzało mu się wykonywać tłumaczenia oficjalnych dokumentów i rozkazów, do czego musiał posiadać specjalne pozwolenie i przeszkolenie.

Zdarzało mu się również prowadzić nasłuch radiowy podczas ćwiczeń i operacji, co w połączeniu z ogromnym talentem dawało zaskakujące rezultaty. Najlepsze jednak kolega zostawił na koniec, gdy po skończonych manewrach również tłumaczył rozmowy między oddziałami, choć wtedy już nieco luźno, nawet próbując znajdować odpowiedniki gry słów w obu językach.